Tyle mieści się w tym słowie niespełnienia i „braku”.
Tyle samotności i tęsknoty. Czasami nie do udźwignięcia.
Tyle nieodwzajemnionej miłości, która boli. Do dziś.
Tyle dziecięcych chwil – bez Ciebie.
Tyle marzeń z Tobą i o Tobie. Bez spełnienia.
Tyle godzin czekania na Ciebie. Bez przytulenia.
Tyle wylanych łez po stracie Ciebie. Bo Ciebie już dawno nie ma.

Gdybyś był…

Wiesz, nic ani nikt wypełni pustki po stracie. Tym bardziej kogoś, kto powinien, z odwagą pokazywać dziecku świat. To, że można wszystko, a ograniczeń nie ma. Małe dzieci widzą w ojcach bohatera, ideał, który prowadzi, towarzyszy, po prostu jest obecny. Gorzej, gdy go nie ma.

Gdy nie ma ojca – tego herosa, siłacza, dzieciństwo traci sens. Bo, kto ma pokazać tej małej dziewczynce, że jest cudowna, wyjątkowa i piękna? Kto ma jej pokazać, że prawdziwy mężczyzna to ten, który ją ochroni, gdy zadzieje się krzywda? Tata to właśnie ten, który pokona każdego potwora i złego smoka, nawet kosztem własnego życia. A kto ma pokazać temu małemu chłopczykowi, że w życiu, chodzi tak naprawdę o miłość? O to, by potrafił kiedyś, gdy dorośnie kochać, troszczyć się i szanować kobiety.

Gdybyś był obecny, tato, to teraz biegalibyśmy po trawie boso, bawiąc się w berka…
Gdybyś był obecny , tato, to teraz nocowalibyśmy pod namiotem w ciemnym lesie…
Gdybyś był obecny, tato, to teraz gralibyśmy w karty do białego rana…
Gdybyś był obecny, tato, to teraz z dumą klaskałbyś po każdym, nawet nieudanym występie…
Gdybyś był obecny, tato, to teraz wręczałbyś tej małej dziewczynce kwiaty – bez okazji…
Gdybyś choć raz był tak naprawdę obecny, tato, to moglibyśmy się poznać bliżej.
A teraz? A teraz nie ma już okazji.

Ta mała dziewczynka…

Ta mała dziewczynka z piaskownicy, w dwóch warkoczykach potrzebowała tatusia. Potrzebowała wtedy kogoś, kto razem z nią zbuduje największy zamek na świecie. A po zabawie pójdzie na lody, do tej budki tuż za rogiem.

Ta mała dziewczynka z piaskownicy, w dwóch warkoczykach nie chciała się bać samotności, potworów i ciemności. Ale każdej nocy bardzo się bała. Tylko tata swoją siłą, odwagą i miłością może jej pokazać, że to tylko zły sen.

Ta mała dziewczynka z piaskownicy pragnęła iść na rozpoczęcie roku szkolnego z tatą za rękę. Ubrana w śnieżnobiałą koszulę, z wyprasowaną spódniczką i czarnymi lakierkami. Z dumą, że ma u boku takiego cudownego ojca.

Ta mała dziewczynka z piaskownicy nie chciała czekać w oknie za tatą, gdy pierwsza gwiazdka zaświeci i nadejdzie Boże Narodzenie. Czekać i tęsknić za ojcem, którego nie ma.

Ta mała dziewczynka z piaskownicy potrzebowała miłości, tej zwykłej, codziennej od tego, którego tak bardzo kochała, a którego nie było obok…

A teraz ta mała dziewczynka z piaskownicy krąży gdzieś po świecie, z pustką w sercu. Krzyk i bicie nazywa miłością, bo tylko tego się nauczyła. Tylko tak potrafi kochać.

Bez Twojej miłości, tato…

Bez Twojej miłości ciężko jest żyć. A jeszcze gorzej kochać kogoś. A chyba najtrudniej to jest stworzyć w przyszłości swoją własną rodzinę, bez tego fundamentu, którym jesteś Ty. To wszystko, co potem się dzieje w dorosłym życiu, to trochę błądzenie we mgle. Bez kierunku, bez celu, z pustką w sercu. Łatwo jest się przewrócić o kamień, a upadek bywa naprawdę bardzo bolesny.
Bywało tak nie raz, nie dwa. Gdy za zakrętem wszystko się posypało. Gdy za bardzo uwierzyłam komuś, komu wierzyć nie powinnam. Bo tak mocno chciałam kogoś pokochać, na siłę wypełnić pustkę po Tobie.
Teraz już wiem, że tak się nie da. Dlatego wiele kilometrów po życiu musiałam przejść sama, by na nowo nazwać i odkryć sens, poukładać sobie wszystko bez Ciebie. By w końcu zaufać jeszcze raz.
Gdy życie kolejny raz mocniej sypnie mi piaskiem w twarz, wtedy chcę „pobiec do tatusia”. Chcę się poskarżyć na ten niesprawiedliwy los.. Ale nie mogę. Muszę sobie z tym jakoś poradzić.
Już nie sama.

Bywa, że…

Bywa, że zalewa mnie fala złości. Taka duża, że nie jestem w stanie złapać oddechu. Jak teraz. Czuję złość na Ciebie i dobrze mi z tym.
Bywa, że chce wszystko wymazać z pamięci. Jakby nic się nie wydarzało, ale się nie da. Pamiętam wszystko, nazbyt dokładnie.
Bywa, że czasami znowu staje się tą małą dziewczynką z piaskownicy. A jednak jestem dorosłą kobietą.
Bywa, że nie potrafię żyć. Zapominam o tym, co ważne i ważniejsze. Miotam się, błądzę i gubię się. Bo przestaje kochać.
Bywa, że czasami chcę zamknąć drzwi i uciec, gdzieś bardzo daleko. Tak jak Ty…
Bywa, że wszystko, czego mi wtedy brakowało, brakuje mi tego też teraz. Jednak potrafię o siebie zadbać.
Bywa, że wszystko przestaje mieć sens…
Tak w życiu „bywa”. Z tym, że nieobecny tata na zawsze pozostawia ślad. Nie zawsze jest to miłe wspomnienie czy wzruszenie. Często i do końca trzeba z tym żyć.

Wiem jednak, że…

Wiem, że jesteś gdzieś daleko. Może w chmurach?
Wiem, że patrzysz na mnie teraz, gdy tak mi Ciebie brak…
Wiem, że poznajemy się na nowo. Inaczej. Może głębiej?
Wiem, że kochasz mnie po swojemu…
Wiem, że bywasz ze mną, gdy Cię o to poproszę…
Wiem, że nikt nie odda nam straconego czasu…
Wiem, że ten brak Ciebie był mi potrzebny (choć to boli)…
Wiem, że w życiu wystarczy tylko kochać…
Wiem jednak, że kiedyś się zobaczymy…
Zobacz, ile się dzięki Tobie nauczyłam?

A teraz TATO sobie spokojnie śpij. Jestem.